sobota, 2 stycznia 2016

Happy New Year!


Witam wszystkich już 2016 roku! Mam nadzieję, że każdy wybawił się na maksa i z radością przyjął nowy rok. 1 stycznia pewnie cały przespaliście i przeleżeliście w łóżkach jak ja, ale już od jutra z nową energią zaczynamy pracę nad jeszcze lepszym rokiem. Ja dzisiaj przychodzę do Was z opowieścią o moim 2015 roku i małym podsumowaniu. Opowiem Wam o najbardziej pamiętnych i przełomowych wydarzeniach które mnie spotkały w poprzednim roku. Mam nadzieję, że się nie zanudzicie i dotrwacie do końca.

Styczeń
Już pierwszy dzień 2015 roku był przełomowy ponieważ to właśnie wtedy poznałam mojego chłopaka. Wszystko zaczęło się od tego, że w noc sylwestrową spotkaliśmy się na korytarzu i biedaczek gdyby nie ja spadłby ze schodów. Po południu jak już się wyspał postanowił do mnie napisać i tak właśnie wszystko się zaczęło. Cały styczeń przepisaliśmy, aż pod koniec miesiąca postanowiliśmy, że będziemy razem.

Kwiecień
W tym miesiącu oczywiście najlepszym dniem były moje urodziny. Przyszli do mnie znajomi z niespodzianką i miło spędzili ze mną czas. Tydzień później urządziłam imprezę i wybawiłam się najlepiej na świecie. Do dzisiaj często wspominamy co się wtedy działo. 
Co roku na Wielkanoc wyjeżdżam z rodzicami i psem do Gdańska. Jest to najbardziej rodzinny moment w całym roku. Wspólnie przygotowujemy sobie dania świąteczne, ale cały ten wyjazd jest dla nas przyjemnością przede wszystkim dzięki codziennym spacerom przy morzu i zwiedzaniu trójmiasta. Dla nas mieszkańców Warszawy jest to naprawdę ogromna atrakcja codziennie w wiosennej porze roku oglądać morze i plaże.


Maj
W maju mój chłopak zrobił mi najmilszą niespodziankę na świecie. Moich marzeniem od zawsze było pojechanie do studia na nagrywanie na żywo You Can Dance i od samego początku nowej edycji ciągle o tym mówiłam, a tu pewnego dnia dostaje telefon od Bartka "Ola mam dla Ciebie wejściówkę na You Can Dance", a ja akurat wracałam wtedy ze szkoły i w centrum mojego miasta zaczęłam mu krzyczeć do słuchawki ze szczęścia!

Czerwiec
W tym miesiącu podjęłam bardzo ważną decyzję mojego życia. Obcięłam chyba ze 20cm moich włosów i jestem z tego taka zadowolona. W ogóle nie żałuję, ponieważ dzięki temu mam zadbane włosy i dbanie o nie jest dużo łatwiejsze. Krócej trwa ich umycie i rozczesywanie jest dużo łatwiejsze. A w wakacje jak ciągle kapałam się w morzu nie miałam z nimi problemu bo momentalnie całe wysychały.
W czerwcu zaczęłam również przywiązywać większą uwagę do bloga i zaczęłam go rozwijać. Pisałam częściej posty, odwiedzałam również wiele blogów i zaczęłam się wkręcać w tą atmosferę.

Lipiec
Lipiec to z kolei miesiąc w którym zaczynają się tak naprawdę wakacje, a ja zaraz na początku co roku wyjeżdżam z rodzicami do Chorwacji i tak właśnie było w tym roku. Był to naprawdę wyjazd warty do zapamiętania. Pamiętam również że siedząc w hotelu dostałam mail'a z propozycją pierwszej współpracy ze mną! Jest to dla mnie ogromne osiągnięcie jak na taki krótki czas pisania bloga.

Sierpień
Kolejny wakacyjny miesiąc pełny zaskakujących chwil. Oprócz świetnie spędzonego czasu z chłopakiem na wycieczkach rowerowych i piknikach pojechałam na obóz do Włoch. Świetnie spędzony czas na plażowaniu i siedzeniu do środka nocy na plaży. Poznałam mnóstwo wspaniałych osób z którymi do dzisiaj utrzymuję kontakt i przywiozłam pełno wspaniałych wspomnień.

Podsumowując 2015 rok był dla mnie rokiem ogromnych zmian. Moje życie obróciło się o 360 stopni.
-Znalazłam mężczyznę mojego życia
-Poznałam mnóstwo nowych ludzi i kompletnie zmieniłam towarzystwo
-Przeżyłam wiele niezapomnianych imprez
-Odwiedziłam dużo nowych miast i miejsc
Mam nadzieję, że 2016 będzie równie, a może nawet jeszcze lepszym rokiem niż 2015! I Wam również tego życzę :)

Social media:
Instagram: Szlasikit


środa, 30 grudnia 2015

TEST: Tangle Teezer

Świąteczny czas już minął. Wszyscy pewnie przejedzeni, z pięknymi prezentami wrócili do domów i szykują się na jutrzejszą imprezę sylwestrową! Ja już przygotowana, wszystko zaplanowane i tylko czekam na jutrzejszy wieczór jak zacznę się szykować. To chyba najprzyjemniejszy moment takich wieczór jak dla mnie! 


Dzisiaj mój pierwszy test pojawia się blogu. Wszędzie o niej głośno, jedni zachwyceni drudzy zażenowani, a mowa tutaj o Tangle Teezer'ze. Mnie na samym początku zszokowała cena tej szczotki, aż pewnego dnia trafiłam na promocję w Hebę i dorwałam tą całą różową. Od samego początku byłam nią zachwycona, ponieważ zawsze miałam problem z rozczesywaniem moich włosów, a przede wszystkim po ich umyciu. A teraz? Teraz nie zajmuje mi to nawet minuty! Do tego włosy po uczesaniu są miękkie i nie są okropnie oklapniętę.


 Drugą szczotkę Tangle Teezer dostałam od chłopaka w prezencie. Tym razem taką z przykrywką, żeby wkładając do torby nie powyginały się ząbki, bo niestety poprzednia już jest bardzo zniszczona. Jest jeszcze mniejszego rozmiaru, więc do szkoły idealnie się sprawdza.



Plusy:
-Mała, do wrzucenia do torebki szkolnej idealna
-Przede wszystkim co jest najważniejsze z łatwością rozczesuje włosy bez wyrywania ich
-Włosy po rozczesaniu nie są oklapniętę

Minusy:
-dość droga
-przy złym przechowywaniu szybko wyginają się ząbki

Social media:
Instagram: Szlasikit

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych świąt!


Witam wszystkich w tym już bardzo świątecznym klimacie. Pewnie wszyscy już stoicie w kuchniach pieczecie ciasta i kroicie sałatki. Ja już na dzisiaj skończyłam i mam chwilę na napisanie Wam życzeń świątecznych. Moich zadaniem na ten rok było zrobienie ryby po grecku, krojenie sałatki warzywnej i najfajniejsze z tego wszystkiego pakowanie prezentów dla dzieciaków w rodzinie. Ja sama nie wiem co dostanę chociaż mam takie swoje małe przeczucia. A Wy znaleźliście swoje prezenty ukryte gdzieś w szafach? 
A więc na ten świąteczny czas życzę Wam zdrowia i szczęścia, przede wszystkim spędzenia w miłej i spokojnej atmosferze czasu ze swoimi najbliższymi, żeby te pakunki pod choinkami były spełnieniem Waszych marzeń, żebyście zjedli te 12 potraw i nie podnieśli swojej wagi o jakikolwiek kilogram, ale na ten wolny czas życzę Wam także odpoczynku i nie myślenia o codziennych,szkolnych obowiązkach. W końcu jest to kilka dni w których mamy prawo o tym zapomnieć!
Na koniec tak na ten świąteczny klimat pokaże Wam kilka zdjęć z ostatnich dni które udało mi się zrobić.






Ostatnie zdjęcie przedstawia mój przyszły salon kosmetyczny! Takie moje małe marzenie na życie:)
Dzisiaj taki krótki post, bo chciałam go w pełni poświęcić na życzenia świąteczne, a już wkrótce pojawi się kilka ciekawych postów. Będziecie mogli na pewno zobaczyć, co dostałam od Mikołaja, mój ostatni świetny zakup, a także ulubieńców grudnia!

Social media:
Instagram: Szlasiki

niedziela, 13 grudnia 2015

Świąteczne DIY: Bombki


Dzisiaj kolejny post ze świątecznej serii! Myślę, że każdy z nas w jakiś nawet minimalistyczny sposób chce udekorować swój pokój świątecznymi elementami. Ja na przykład robię to co roku chociażby wieszając lampki. Uwielbiam wracać ze szkoły czy wieczorem odpoczywać przy świetle drobnych lampeczek. W tym roku postanowiłam włożyć trochę więcej pracy w wprowadzenie mojego kącika w świąteczny nastrój i czytając Wasze blogi znalazłam mnóstwo świetnych pomysłów. Jednym z nich, który mnie najbardziej zauroczył są śliczne bombeczki. Z pozoru myślałam, że są bardzo trudne do wykonania, ale jeśli nie masz problemu z lekkim ubrudzeniem sobie paluszków to gwarantuje świetny efekt! 


Potrzebne będą :
- Balony (najlepiej w jak najbardziej okrągłym kształcie)
-Mulina w różnych kolorach
-Klej Wikol
-Gazeta

Zaczynamy od napompowania balonów do takiego rozmiaru w jakim chcemy żeby była nasza bombka. A potem zostaje nam już tylko nawijanie muliny na niego. Myślę, że najlepszym sposobem jest wylanie kleju na gazetę, maczanie muliny w nim i od razu nawijanie na balon. Owijacie go tak jak chcecie i taką ilością jak chcecie. U mnie zobaczycie na zdjęciach, że każda bombka jest zupełnie inna. Potem, aby usztywnić naszą pracę najlepiej jeszcze raz posmarować wszystko klejem. 


Tak poklejoną bombkę zostawiamy na 24 godziny do dokładnego wyschnięcia kleju. 
Następnego dnia możemy już przepić balon, a nasza dekoracja będzie gotowa. Co prawda mi między nitkami pozostawały resztki kleju, ale przy troszkę cierpliwości wszystko możemy dokładnie wyczyścić. 
Oto mój efekt:



Jak Wam podoba się efekt? Ja założyłam te bombeczki na lampki co dało jeszcze ciekawszy efekt.

Social media:
Instagram: Szlasiki

środa, 9 grudnia 2015

Kosmetykowi faworyci




Jak tam kolejny tydzień szkoły? U mnie coraz ciężej. Nie chcę mi się wstawać, później pół dnia przesypiam na ławce i nic ciekawego się nie dzieje. Nie mam pojęcia co się stało, ale naprawdę nigdy tak bardzo się nie nudziłam jak przez ostatni czas. 
W związku z tym, że chciałabym aby tematyka mojego bloga stała się bardziej kosmetyczna ponieważ sama najbardziej lubię czytać tego typu posty dzisiaj przychodzę do Was z przedstawieniem moich ulubionych kosmetyków, które stosuję na co dzień. Nie jest tego dużo, bo do szkoły nie mam czasu przyłożyć się do czegokolwiek, ale w weekendy przy dłuższym wolnej chwili czy przed imprezą wkładam w to więcej sił.




PODKŁAD
Stosuje pewnie większości znany, bo często pojawia się na Waszych blogach podkład firmy Maybelline new Affinitone. Ja mam odcień 09 Opal Rose i świetnie się sprawdza. Nie tworzy efektu maski a wszelkie skazy na mojej twarzy idealnie pokrywa.

PUDER
Wypróbowałam już naprawdę wiele pudrów, ale a to był za bardzo błyszczący, a to okropnie wysuszał skórę, aż w końcu mama mnie przekonała do takie który sama od bardzo dawna stosuje. Rimmel Stay Matte to puder który w pełni spełnia moje wymagania. Co prawda trochę wysusza skórę, ale to jak każdy kosmetyk przeznaczony do matowienia skóry, ale jest idealnie dopasowany do mojej cery i nie zostawia takiego brzydkiego pyłku na twarzy. Naprawdę polecam go każdej pani.

TUSZ DO RZĘS
Jest to kolejny tusz, którego nie znalazłam idealnego od razu. Co prawda na początku używałam tuszu essence multi action i byłam z niego bardzo zadowolona, ale jak się skończył postanowiłam spróbować czegoś nowego i zdobyłam essence get big lashes! z którego jestem okropnie niezadowolona. Produkt powoduje, że robią się grudki na rzęsach, ale to jest jeszcze nic. Po 5-6 godzinach w szkole wracałam do domu i pierwsze co musiałam robić zmywać wszystko wokół oka, bo cały tusz się rozmazywał i drobinki które opadały pod oko tworzyły czarną smugę pod nim. Niedawno była promocja w hebe, że dwa produkty można kupić w cenie jednego, więc wybrałyśmy sobie z mamą tusz z firmy Max Factor. Jest wodoodporny i ma świetną szczoteczkę. Nakłada się równomiernie i jestem naprawdę z niego zadowolona.
(Na zdjęciach kolejno pokazałam wszystkie trzy opisane przeze mnie tusze)

SERUM DO RZĘS
Zanim położę na rzęsy czarny tusz maluje je najpierw serum 3 w 1 Eveline. Podobno jest także odżywką którą się nakłada na noc na rzęsy, ale starałam się regularnie stosować i nie zauważyłam zmian w moich rzęsach. Jednak jako podkład do tuszu sprawdza się wspaniale. Rzęsy stają się gęste i dużo dłuższe niż po pomalowaniu tylko maskarą.

SZMINKA
Używam szminki z firmy Manhattan o numerku 43N. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo jest to taki kolor, że zaczerwieni trochę moje usta doda im uroku, ale nie zrobi mi ich w kolorze pomidora :)

A Wy mieliście styczność z tymi kosmetykami? Co uważacie o efekcie jaki prezentują? Jesteście zadowoleni?

Social Media:
Facebook : Aleksandra Szlasa photography
Instagram: Szlasikit

niedziela, 6 grudnia 2015

Świąteczny klimat



Witam znów wszystkich obserwatorów którzy są wciąż ze mną oraz czytelników którzy są u mnie po raz pierwszy! Dawno mnie tu nie było, ja wiem. Spowodowane było to ciągłymi obowiązkami, szkoła, ale także brakiem weny. Powracam z jeszcze większą energią do Was, mam nadzieję że teraz wena będzie mi towarzyszyć każdego dnia. 

Dzisiaj mamy 6 grudnia, a jest to dzień w którym ja zaczynam czuć święta. Zdobię mój pokój świątecznymi ozdobami, dostajemy pierwsze małe upominki, odbywają się iluminacje choinek w naszych miastach. Jest to naprawdę miły i mimo zimowej pory roku ciepły czas. Co prawda w tym roku grudzień pokazuje nam, że potrafi być także wiosennym miesiącem, ale dla osób nie lubiących zimy na pewno jest ogromny plus! Dziś przygotowałam dla Was troszkę świątecznych zdjęć przedstawiających właśnie naszą bliskość i radość gdy jesteśmy obok ważnych dla nas osób.










Mam nadzieję, że znów wrócicie czytać mnie na moim blogu i pojawi się coraz więcej nowych czytelników. A Wy co dostaliście dzisiaj od Św. Mikołaja? :)

Social Media: 
Instagram: szlasikit
I DODAWAJCIE MNIE NA SNAPCHACIE: szlasik
Jeśli będziecie chcieli mnie oglądać to zrobię blogowego snapchat'a, ale na razie muszę zobaczyć czy jest sens.

niedziela, 27 września 2015

Jesienna chandra



Pierwszy miesiąc szkoły już prawie za nami! Kilka ocen już wpadło, trochę pozytywnych trochę mniej zadowalających. Teraz raptem wszyscy nauczyciele chcą w jednych czasie zrobić sprawdzian i tak jak było trochę luzu to przez dwa tygodnie czeka mnie chyba tylko nauka. Zaczęła się już kalendarzowa jesień, a weekend przywitał okropny deszcz i przygnębiająca pogoda. W tym właśnie klimacie przygotowałam kilka zdjęć. Na szczęście mimo okropnego przemoknięcia żadne przeziębienie mnie nie dopadło!






Koszula - H&M
Spodnie - H&M
Buty - Stradivarius